poniedziałek, 16 stycznia 2017

Daktyle z boczkiem



daktyle z boczkiem, hiszpanski aperitiw


                     Przyznam się od razu, że za daktylami nie przepadam, nie jestem też ogromną fanką boczku i jego pochodnych... z jednym wyjątkiem: daktyle z boczkiem są jednym z moich ulubionych aperitiwów. Wyobraźcie sobie słodycz połączoną z aromatem wędzonego i słonawego boczku, mało jest tak udanych par:) Klasyka hiszpańskich aperitiwów, przede wszystkim tych imprezowo - świątecznych. A jeśli dodam, że przygotowuje się je w niecałe pięć minut? Są idealnym towarzystwem do piwa i wina typu manzanilla lub fino z okolic Kadyksu. Spróbujcie, nie rozczarujecie się:)



Przygotowanie

po 3 daktyle bez pestek na osobę, ja użyłam 9
pół plastra boczku na daktyl, u mnie ok 4,5 plastra wędzonego boczku
wykałaczki

płaska blacha, papier do pieczenia




  • piekarnik nagrzewamy (cieplo góra i dół) do ok 170 stopni
  • blachę wykładamy papierem do pieczenia
  • każdy daktyl z osobna zawijamy w boczek, tak aby brzegi na siebie nachodziły, spinamy wykałaczką, ja zrobiłam mini szszłyki, tutaj całkowita dowolność
  • rozkładamy na blasze i pieczemy w piekarniku ok 4 - 5 minut
  • daktyle podaje się zaraz po upieczeniu, odgrzewane bywają suche

W wersji oryginalnej daktyle z boczkiem smażyło się w głębokim oleju, ja wolę wersję z pieca - jest o wiele delikatniejsza, nie mówiąc o kaloriach. Gorąco polecam!



czwartek, 5 stycznia 2017

Drożdżowy wieniec Trzech Króli







                        Roscon de Reyes czyli drożdżowe ciasto Trzech Króli wypiekane jest w całej Hiszpanii w okolicach 6 stycznia. Zgodnie z tradycją prezenty przynoszą tutaj Trzej Krolowie w nocy z piątego na szóstego stycznia. To jeden z najbardziej oczekiwanych i najważniejszych dni w roku, nie tylko dla dzieci:) Oprócz prezentów obowiązkowy jest drożdżowy wieniec przekładany bitą śmietaną, kremem truflowym lub migdałowym. Do ciasta wkładana jest albo mała figurka albo ziarno bobu, kto je znajdzie będzie miał szczęście przez cały rozpoczynający się rok.

W moim domu objadamy się tym ciastem już od tygodnia, jak na razie głównym szczęściarzem jest moj starszy syn, ma na koncie już kilka figurek:)

Tradycja wypiekania tego ciasta wywodzi się z czasów rzymskich, w tym okresie rozdawano  biednym słodkie placki. Zwyczaj przejęty przez kościół ma się dobrze aż do dziś. Ciasto ozdabiane jest kandyzowanymi owocami, migdałami, które dawniej symbolizowaly drogocenne kamienie.

Dodam tylko, że może niezwykłe dla nas Polaków, połączenie ciasta drożdżowego z bitą śmietaną lub kremem czekoladowym jest bardzo udane. Ciasto delikatnie pachnie pomarańczami i rumem, nie wpominając już o emocjach poszukiwania figurki:)



Przygotowanie
( jeden duży wieniec lub dwa mniejsze)

wasze ulubione i sprawdzone ciasto drożdżowe lub mój przepis:

500 grs mąki (w hiszpańskich przepisach używa się mąki chlebowej, ja wolę zwykłą - ciasto jest pulchniejsze)
20 grs świeżych drożdży
100 grs masła (rozpuszczonego i w temp. pokojowej)
200 grs cukru
125 ml mleka
3 jaja (w temp. pokojowej) + 1 do posmarowania
szczypta soli
łyżka stołowa wody różanej lub likieru pomarańczowego (olejek pomarańczowy jest za intensywny, raczej się nie nadaje)
łyżka rumu


do dekoracji
kandyzowane owoce (np. kandyzowane pomarańcze)
3 łyżki cukru + 1/2 lyzki wody
płatki migdałowe, wiórki czekoladowe, etc

do przełożenia
500 ml smietany kremowki
cukier puder do smaku
duża łyżka gorzkiego kakao



  • przygotowujemy rozczyn: drożdże rozkruszamy w letnim mleku, dodajemy łyżkę cukru i dwie łyżki mąki (bierzemy je z tych odważonych do ciasta), mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia (ok. 20 minut)
  • mąkę przesiewamy, dodajemy resztę składników oprócz masła i gotowy rozczyn, mieszamy, na samym końcu dodajemy tłuszcz, wyrabiamy. 
  • ciasto jest gotowe gdy jest sprężyste i łatwo odkleja się od dłoni, takie przekładamy do miski wysmarowanej olejem (hiszpański sposób)  lub oprószonej mąką do wyrośnięcia, aż podwoi objętość - około 1,5 - 2 godzin
  • płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę wysmarowaną olejem i wyrabiamy przez kilka minut. Formujemy kulę  i w jej środku delikatnie, palcami rozciągamy środek, do powstania dosyć dużego otworu, do którego włożymy kółko lub okrągłą ceramiczną foremkę - w ten sposób otrzymamy wieniec. Otrzymany kształt delikatnie rozciągamy uważając żeby ciasto pozostało okrągłe. Przekładamy ciasto na papier, ostrożnie wkładamy kółko lub foremkę i pozostawiamy do ponownego wyrośnięcia, w zależności od temperatury będzie do trwać do półtorej godziny (ciasto ma podwoić objetość). Wieniec smarujemy roztrzepanym jajkiem.






  • piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wyrośnięte ciasto dekorujemy kandyzowanymi owocami, migdałami, wiórkami czekoladowymi i mokrym cukrem
  • mokry cukier do dekoracji: trzy łyżki cukru mieszamy z połową łyżki wody do konsystencji   mokrego piasku  




  • gotowy wieniec pieczemy 30 minut w 180 sopniach, jeżeli góra będzie szybko brązowieć przykrywamy ją folia aluminiową. Pieczenie może trwać krócej lub dłużej, wszystko zależy od piekarnika
  • upieczony wieniec studzimy w uchylonym piekarniku. Kiedy całkiem wystygnie przekrajamy na pół i przekładamy bitą śmietaną, kremem truflowym, migdałowym lub czekoladowym. Jak już Wam  wspomniałam we wstępie w wieńcu ukrywa się figurkę lub ziarno bobu, ja dodaje ją zawsze do kremu owinietą w folię spożywczą, dzięki temu nie ma obawy, że ją przeoczycie. Hiszpanie dodaja ją już do surowego ciasta.             
  •  krem do przełożenia: zimną kremówkę ubijamy z cukrem pudrem, a jeżeli lubicie czekoladę      pod koniec ubijania dodajcie łyżkę kakao + otrzymacie wspaniały delikatny puch o smaku    czekolady, doskonały do przekładania ciast

Wieniec przekłada się kremem przed samym podaniem, jeżeli zostanie powinien wytrzymać w lodówce do następnego dnia, wszystko zależy od jakości kremu lub śmietany. To jedno z moich ulubionych ciast, ten ze zdjęcia na dole nie doczekał nawet kremu, zjedliśmy go jeszcze gorącego:) Koniecznie spróbujcie!




Drozdzowe ciasto przekladane bita smietana

piątek, 23 grudnia 2016

Miękki turron migdałowy. Turrón de Jijona



Migdałowy turron  de Jijona



                 Hiszpańskie Boże Narodzenie bez turronu byłoby jak nasze święta bez makowca czy sernika, po prostu niemożliwe:) Dzisiejszy przepis to, obok turronu z Alicante nazywanego też twardym, to najważniesza słodka tradycja Hiszpanii. Nietrudno w nim odnaleźć spuściznę arabską - przygotowywany jest z migdałów, miodu i cukru, jego receptura jest od wiekow taka sama. Nie dziw zresztą, po co zmieniać coś, co jest po prostu doskonałe. Turrón de Jijona (od miejscowości, która przodowała i przoduje w jego wyrobie) lub turron miękki zawdzięcza swoją nazwę konsystencji migdałów, które są jego najważniejszym składnikiem. Są one podpiekane i mielone na mąkę, mieszane z miodem, białkiem lub białą czekoladą tworząc zwartą i miekką masę.

Jaki jest turrón de Jijona? Słodki, lepki, gęsty i cudownie klei się do wszystkiego - do rąk, do zębów, do talerza... Idealny dla wielbicieli migdałów i słodyczy orientalnych. Polecam tym, którzy lubią kuchnię hiszpańską. Dopiero  po jego spróbowaniu będziecie mogli  poczuć smak świąt na półwyspie:)


Szybki i prosty (raczej banalny:) w przygotowaniu, wymaga tylko kilku godzin odpoczynku w chłodzie. Spróbujcie!




Przygotowanie

300 grs surowych, obranych migdałów
150 grs cukru pudru
30 grs miodu (wielokwiatowego, pomarańczowego lub innego o delikatnym smaku)
50 grs białej czekolady dobrej jakości

foremka do keksa lub prostokątny  plastikowy pojemnik wielkości tabliczki czekolady



  • migdały wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, podpiekamy przez ok 10 minut w gorącym piekarniku (180 stopni ), co chwilę mieszamy. Kiedy będą miały złotobrązowy kolor wyłączamy piekarnik.
  • podpieczone migdały studzimy i mielimy na drobno, tekstura zależy od Was, ja lubię starte na mąkę, ale mogą być po prostu starte na drobno. Mile widziane są kawałki migdałów.
  • białą czekoladę mielimy na drobno, powinna mieś konsystencję midgałów.
  • do malaksera wsypujemy migdały, czekoladę, cukier, miód i wszystko razem bardzo dokładnie ucieramy razem do połączenia się składników, otrzymamy gęstą, klejącą i zwartą masę.
  • foremkę lub pojemnik albo smarujemy cienką warstwą oleju albo wykładamy folią spożywczą, dzięki temu łatwo będzie wyciągnąć turron z formy. Do przygotowanej foremki wykładamy otrzymaną masę, wyrównujemy i na samym końcu, dociskamy. Przykrywamy folią lub papierem do pieczenia, na wierzch kładziemy ciężar, który dociśnie turron i pozwoli mu nabrać kształtu tabliczki czekolady. Ja używam pełnego do połowy kartonu z mlekiem. 
  • gotowy turron wkładamy do lodowki i pozostawiamy do nastepnego dnia. Podajemy pokorojony na sztabki, kostki, etc


Turron miękki powinien być przechowywany w lodówce, dobrze jest wyjąć go na co najmniej pół godziny przed podaniem. Smacznego!

Ja używam turronu także jako składnika do kremów i przede wszystkim do musu, który jest obowiązkowym deserem w czasie świąt. Doskonale nadaje się do posypywania lodów, naleśników, ciast... możliwości są nieskończone. Niewykorzystany można zamrozić w oczekiwaniu na inspirację:) Turron przygotowałam wg przepisu Angelity Alfaro 




 życzę Wam
szczęśliwego Bożego Narodzenia, pełnego radości i ciepła oraz szczęścia w nadchodzącym 2017 roku!



Migdałowy turron de Jijona




poniedziałek, 12 grudnia 2016

Mantecados con chocolate. Hiszpańskie kruche ciasteczka czekoladowe.




Hiszpanskie ciasteczka czekoladowe


                     Towarzyszą nam w domu  od początku grudnia - mantecados, czyli kruche ciasteczka wyrabiane na smalcu. Są tak typowe dla Hiszpanii w Boże Narodzenie jak dla nas makowiec czy sernik. Jak Wam już wspomniałam w jednym ze świątecznych wpisów, z wyjątkiem tronco de navidad - rolady biszkoptowej nadziewanej czekoladą, Hiszpanie nie mają zbyt wielu tradycyjnych ciast wypiekanych w tym okresie. Znajdziecie za to mnóstwo marcepanów, markiz z ciasta francuskiego i właśnie mantecados lub polvorones, które wypiekane są w Andaluzji. Są to bardzo kruche ciasteczka przygotowywane ze smalcem lub oliwą z oliwek, z dodatkiem mąki, migdałów i różnych dodatków aromatyzujacych: kokosa, słodkiego wina, anyżu, sezamu, cynamonu (kompletna lista byłaby bardzo długa:) Nazwa mantecado pochodzi od słowa manteca, czyli smalec. 

Te z dzisiejszego wpisu przygotowane są z dodatkiem kakao i mimo, że wygladają dosyć niepozornie są delikatne, rozpływają się w ustach i mają intensywny czekoladowy (nawet lekko truflowy) smak. Mimo, że zawierają smalec, a to może niejedną osobe odstraszyć ze względu na ilość kalorii, gorąco je Wam polecam. W moim domu nikt nie kończy tylko na jednym, mamy na stole specjalny świąteczny talerz pełen mantecados o różnych smakach, dla moich synów to najważniejszy zwiastun nadchodzącej Gwiazdki:)




Przygotowanie 
na około 15 mantecados


250 grs mąki pszennej
125 grs cukru pudru + 1 łyżka do posypania
145 grs smalcu
2 łyżki gorzkiego kakao




  • Najważniejszą rzeczą w prygotowaniu ciasteczek jest wysuszenie mąki, dzięki temu mantecados są takie kruche: mąkę rozsypujemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i suszymy przez 40 minut w piekarniku nagrzanym do 150 stopni. Co 10 minut mieszamy, żeby mąka wysuszyła się równomiernie
  • wysuszona mąkę przesiewamy (będzie miała grudki), na mąkę przesiewamy cukier puder i kakao, mieszamy
  • dodajemy smalec i mieszamy, można to zrobić w robocie kuchennym, można ręcznie, ja na początku mieszam szpatułką i kończę ręką. Mieszamy tylko do połączenia składników.
  • wstawiamy masę do lodówki na ok. pół godziny
  • piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciepło gora dół, blachę wykładamy papierem
  • blat posypujemy cienką warstwą cukru pudru i rozwałkowujemy masę na grubość 2 cm (w piecu ciasteczka nieco opadają) i wycinamy okrągłe mantecados, wielkość zależy od was, chociaż nie powinny być za duże.
  • ciasteczka wykładamy na blachę, nie za blisko siebie  i pieczemy 20 minut.
  • gorące posypujemy cukrem pudrem lub/ i czekoladą


Mantecados można przechowywać przez kilka dni, tradycyjnie zawijane są, każde z osobna, w ozdobne  bibułki, jeżeli natomiast przechowywujecie je w ''stanie naturalnym'' najlepiej trzymać je w szczelnym pojemniku, bardzo łatwo absorbują wilgoć.



Hiszpanskie ciasteczka czekoladowe







 

niedziela, 4 grudnia 2016

Szybki sos do ryb i owoców morza na oliwie z oliwek



Sos do ryb na oliwie z oliwek. Tradycyjny w Hiszpanii


                   Wszechobecny w Hiszpanii na całym wybrzeżu śródziemnomorskim. Moim zdaniem najlepszy do ryb i owoców morza z grila, smażonych na patelni czy pieczonych w piecu. Hiszpanie właściwe nie nazywają go sosem (salsa), tylko aliño czyli przyprawa, może dlatego, że  zawiera trzy składniki i przygotowuje się w minutę. Tyle samo czasu zajmie nam posolenie ryby;)

Sos ten nie ma żadnej osobnej nazwy, ma kilka wersji, a przygotowywany jest zawsze na bazie oliwy z oliwek virgen lub extra virgen, czosnku, pietruszki lub oregano i odrobiny soli. Bradzo polecam wielbicielom ryb. Koniecznie do spróbowania z krewetkami z patelni czy ośmiornicą z grila!




Przygotowanie
na ok 4 porcje ryb 


5 łyżek oliwy z oliwek virgen lub extra virgen
1 duży ząbek czosnku
2 łyżki natki pietruszki
sól



  • do przygotowania sosu potrzebna nam będzie mała miseczka, kokilka, etc. Do naczynia wlewamy oliwę.
  • czosnek obieramy i drobno siekamy lub miażdżymy  w prasce, pietruszkę drobno siekamy, wszystko dodajemy do oliwy, mieszamy i solimy
  • sosem polewa się usmażoną rybę, owoce morza. Przed podaniem trzeba go dobrze wymieszać. Można przechowywać do 2 - 3 dni w lodówce


     kilka uwag: 
  • najlepsza do sosu jest oliwa z oliwek, jeżeli extra virgen jest za mocna w smaku, użyjcie virgen, jest odrobinę łagodniejsza
  • soli dodaje się do tego sosu niewiele, ja nie daję jej wcale, pamietajcie, że sama ryba czy owoce morza zostały już wcześniej posolone
  • można dodać odrobinę cytryny, ale niewiele, kilka kropel wystarczy
  • zamiast pietruszki możecie użyć oregano lub kopru 







poniedziałek, 21 listopada 2016

Hiszpańska zupa czosnkowa



Aromatyczna i kremowa zupa czosnkowa



                       Zupa idealna. Gotuje się ja dosłownie z niczego, a ja do takiej kuchni mam słabość:) Ile razy zdarza nam się zapomnieć o zakupach, jak czesto nie mamy na nie ochoty... A czosnek, chleb i jajka mamy w domu chyba zawsze. Hiszpańska sopa de ajo, czyli zupa czosnkowa to kuchnia bardzo tradycyjna. W ciężkich czasach, szczególnie po wojnie domowej, kiedy w Hiszpanii panował po prostu głód (to nie moja obserwacja, to wspomnienia moich znajomych Hiszpanów) gotowało się ja na wodzie. Teraz, częściej spotkacie ją przygotowaną na rosole drobiowym - i jest daniem obowiązkowym dla smakoszy kuchni hiszpańskiej. Znajdziecie ją w każdej szanujacej się tawernie czy rodzinnej restauracji. Pycha!

Jest gęsta, ma intensywny czosnkowy aromat, a dzięki chlebowi jest delikatna i kremowa. Bardzo rozgrzewająca i sycąca, będzie gotowa w dosłownie 10 minut!



Przygotowanie
dla 2 osób


7 dużych ząbków czosnku
pół szklanki oliwy z oliwek (oliwa typu suave lub virgen)*
4 kromki wczorajszego chleba (u mnie 5 kromek dużej bagietki)
2 lub 3 plastry szynki serrano
łyżeczka słodkiej papryki w proszku
4 szklanki rosołu drobiowego lub warzywnego lub wody
sól, pieprz
2 jaja



  • czosnek obieramy i kroimy w grubsze plasterki. Chleb kroimy w grubą kostkę, szynkę w paski. Bulion powinien mieć temparaturę pokojową
  • w garnku rozgrzewamy olej, na gorący wrzucamy czosnek, szynkę i od razu zmniejszamy ogień. Po ok minucie odcedzamy i odkładamy na bok, olej pozostawiamy na ogniu. Uważajcie i nie przypalcie czosnku - będzie gorzki i kwaśny i zrujnuje smak zupy!
  • zwiększamy ogień, wrzucamy pokrojony chleb, mieszamy i podsmażamy przez ok 3 minuty
  • do chleba dodajemy podsmażony czosnek z szynką, paprykę w proszku i dokładnie mieszamy
  • dodajemy rosół, mieszamy i przykrywamy. Gotujemy ok 5  minut na wolnym ogniu. Czas gotowania zależy od rodzaju chleba, przy twardszym chlebie może sie  wydłużyć.
  • po tym czasie składniki powinny się całkiem połączyć, ja jeszcze dokładnie wszystko rozdrabniam trzepaczką, do kremowej konsystencji. Solimy i pieprzymy do smaku
  • na samym końcu delikatnie wbijamy do zupy dwa jaja i gotujemy na słabym ogniu, aż się zetną
  • zupę podaje się bardzo goracą, z grzankami

* Hiszpanie używają do tej zupy dosyc dużej ilości oliwy, dla polskiego podniebienia  może być  ona za tłusta, ja liczę po dwie łyżki oleju na osobę. Jeżeli macie trudność z dostaniem szynki serrano może być szynka szchwarcwaldzka, też jest sucha i bardzo się do tej zupy nadaje.



Aromatcyna i kremowa zupa czosnkowa

poniedziałek, 14 listopada 2016

Klasyczna paella mixta z kurczakiem i owocami morza.



Hiszpanska paella mixta z kurczakiem i owocami morza


   
           Paella, Sangria, Don Kiszot - chyba w takiej kolejności mogę mówić o symbolach Hiszpanii:) Kto miał szczęście jeść tę prawdziwą na pewno pokochał ją od razu. Ta najbardziej popularna to paella mixta czyli mieszana, z mięsem (kurczakiem, królikiem lub wieprzowiną, z tą najrzadziej) i owocami morza. 

Paella oryginalna to paella valenciana i dosyć różni się od tej, którą powszechnie uważa się za typową. W Walencji, jej ojczyźnie, przygotowywana jest z kurczakiem lub królikiem i ślimakami (tak właśnie!), z pomidorami, karczochami, zieloną fasolką, fasolką Jasiem, słodką papryką i szafranem, i tyle! Ta prawdziwa nie ma żadnych innych składników.

Termin paella pochodzi od płaskiego garnka, w którym się ją przygotowuje, w wielu domach Hiszpanie podają jeszcze arroz en paella czyli ryż w paelli, stąd ta nazwa. Tutaj jedna uwaga, nie każdy ryż tak podany to paella. Poprzegladałam kilkadziesiąt polskich przepisów na paellę i wiekszość z nich nie do końca podaje go, takim, jakim być powinien. Nie zrozumcie mnie źle, nie zamierzam z nikim się sprzeczać, czy nikomu dowodzić, że mój przepis jest jedyny i właściwy, absolutnie nie! Zależy mi po prostu na podaniu Wam autentycznego przepisu, żebyście mogli odtworzyć smak hiszpańskiej paelli u Was w domu.

Reasumując: jeżeli mówimy paella to myślimy o paelli valenciana, lub paelli mieszanej, lub z owocami morza. Nie watpię, że w hiszpańskich domach moglibyście się spotkać z wieloma wariantami, ale każdy szanowany kucharz czy dobrze gotująca osoba poda Wam właśnie takie trzy rodzaje.




Ważne informacje, przydatne dla tych, którzy pierwszy raz:)

  • paella ma stałe i określone składniki, zmieniając je nie gotujesz paelli - przygotowyjesz ryż (w Hiszpanii arroz to odpowiednik włoskiego risotto)
  • składników jest niewiele, ale tylko te najwyższej jakości gwarantuja udany efekt
  • jedynym ryżem, który się do paelli nadaje to ryż okrągły, w Polsce można kupic arroz bomba - ten jest do paelli stworzony. Jeśli nie możecie go znaleźć może być typu arborio. Takie gatunki dobrze absorbują sos, ale się nie przegotowują 
  • ryż w paelli nie może być rozgotowany, to zbrodnia i przestępstwo (na serio). Nie ma dla Hiszpanów nic gorszego jak rozgotowany ryż, nie bez kozery popularne jest powiedzenie ''que no se te pase el arroz'' - żeby nie było już za późno. Idealna tekstura ryżu to odpowiednik włoskiego ''al dente'' dla makaronu, czyli lekko twardawy
  • garnek - paella - jeżeli będziecie w Hiszpanii i macie możliwość, doradzam Wam kupno takiej patelni, są bardzo tanie (ta ze zdjęcia, dla 4 osób, kosztowała mnie 7 Euro:), oczywiście jeżeli pozwoli na to kształt walizki:)
  • paella wychodzi najlepsza gotowana na gazie
  • bardzo ważna jest kolejność gotowanych składników
  • do przygotowania paelli nie używa się papryki w proszku, cebuli, groszku z puszki - to najczęstsze błędy, które rujnują jej smak
  • paellę po dodaniu ryżu trzeba cały czas mieszać


Paella nie jest absolutnie daniem trudnym, jest odrobinę czasochłonna - nie jest to danie do przygotowania w pięć minut, trzeba ją ciągle mieszać, ale wysiłek jest tego wart. Skladników jest niewiele, nie jest droga, jeżeli nie możecie dostać owoców morza lub są bardzo drogie, zróbcie ją po prostu z mięsem. To świetne danie do przygotowania z przyjaciółmi, rodziną lub dziećmi. Moja, ta ze zdjęcia wyszła na prawdę wyśmienita, jedynie dekoracja sprawiła nam nieco kłopotu - trudno było pogodzić koncepcje estetyczne 8 i 11 latka:))




Składniki
dla 4 osób


1 duża papryka czerwona (słodka)
3 duże ząbki czosnku
2 duże, dojrzałe pomidory lub 3 mniejsze (nie powinny być zimne) albo 3/4 szklanki sosu pomidorowego typu passata albo 4 łyżki przecieru
pół kurczaka lub królika
pół szklanki oliwy extra virgen (może być pół na pół ze zwykłym olejem)
pół szklanki białego wytrawnego wina
pół szklanki zielonego groszku (może byc mrożony, z puszki odpada)
mieszanka owoców morza (muszle, krewetki, kalmary), waga ok 400 g
4 chochelki lub obfite garście ryżu typu bomba lub arborio
10 chochelek delikatnego rosołu lub wody (czyli 2,5 raza więcej niż ryżu)
szafran - ja użyłam 1 torebki marki Kamis 


do gotowania

patelnia hiszpańska paella
jeżeli jej nie macie - płaska i szeroka patelnia, niekoniecznie nieprzylegająca
drewniana łyżka do mieszania



Przygotowanie składników
  • czosnek obieramy i kroimy na grube plastry
  • paprykę myjemy i kroimy na drobne kawałki
  • pomidora obieramy i kroimy na drobno
  • groszek zielony, jeżeli zamrożony wyjmujemy i rozmrażamy z temp. pokojowej
  • kurczaka myjemy, suszymy, ściągamy skórę z połowy, kroimy na małe kawalki. Nie wyrzucamy kości, te i odrobina skóry są ważne dla smaku  sosu
  • owoce morza, jeżeli są czyste i zamrożone wyciągamy z zamarażalnika, wkładamy do sitka i zostawiamy, żeby odciekła z nich woda
  • bulion powinien mieć temp. pokojową

Gotowanie
  • na patelnię wlewamy olej, grzejemy i na dobrze gorący, ale nie gotujący olej wrzucamy czosnek, zmniejszamy ogień na średni, po ok 1 minucie wrzucamy paprykę i surowego pomidora (jeżeli macie przecier dodaje się go nieco później), mieszamy
  • podsmażamy warzywa ok 2, 3 minut. Przoszę nie przypalcie czosnku, zrujnuje Wam smak paelli (przypalony jest gorzki i kwaśny).
  • do warzyw dodajemy pokrojone mięso,  podsmażamy ok 5 minut często mieszając
  • po tym czasie wlewamy wino, mieszamy i czekamy moment aż odparuje alkohol, mieszamy
  • dodajemy sos pomidorowy lub przecier. Używamy go wtedy, gdy nie dodaliśmy surowych pomidorów, mieszamy. Gotujemy przez ok 5 minut
  • cały czas gotujemy paellę na średnim ogniu, nie za słabym i nie za mocnym
  • jeżeli macie kalmary - teraz dodajecie je do sosu, pokrojone na 2 - 3 centymetrowe kawałki, gotujemy wszystko razem ok 5 minut
  • dodajemy szafran, dokładnie mieszamy
  • wsypujemy ryż, po obfitej garści lub chochli na osobę, dokładnie mieszamy, żeby ryż ''oblepil się'' sosem, nie dłużej niż minutę
  • wlewamy bulion lub wodę: na 4 chochle ryżu potrzebujemy 10 chochli wody, więcej nie powinno się już dolewać, to Wam gwarantuje, że ryż bedzie miał właściwą teksturę. Może się zdarzyć, że płynu będzie ewidentnie za mało, w ostateczności możecie dolać chochelkę, ale trzeba tego unikać. Ciągłe dolewanie wody kończy się generalnie za dużą ilością sosu i rozgotowaniem ryżu. W tym momencie trzeba zmniejszyć ogień, ja a w skali 1 - 10 zostawiam na 4.
  • teraz dodajemy zielony groszek
  • ryż gotuje się dokładnie 18 minut (sprawdzone, jedna z pierwszych rad od moich koleżanek Hiszpanek). Paellę trzeba cały czas mieszać, delikatnie, okrężnymi ruchami. 
  • w połowie gotowania, po ok. 10 minutach dodajemy pozostałe owoce morza i kontynuujemy następne 8 minut. Podaję Wam hiszpański czas gotowania, oczywiście każdy ma swoją ulubioną teksturę - jeżeli lubicie ryż dobrze ugotowany, nie zmuszajcie się do jedzenia go ''al dente'', ważne jest jednak, żeby go nie przegotować.
  • gotowa paellę podaje się natychmiast, można ją udekorować małżami, krewetkami, kawałkami papryki * i pokrojoną w ćwiartki cytryną, którą skrapia się ryż podany już na talerzu
  • gotowe!


* Hiszpanie używają pasków papryki pieczonej, ktora można kupić w sosie własnym, ja odkrajam z tej przygotowanej do sosu kilka ´´ścinków´´ smaruję je oliwą i piekę w 180 stopniach w piecu przez ok 15 minut. Upieczoną przykrywam i pozostawiam do dekoracji.


Hiszpanska paella mixta z kurczakiem i owocami morza