Kandyzowane pomarańcze




 Sezon cytrusowy budzi we mnie zawsze mieszane uczucia... w Polsce zimno, krótkie dni, zima, a u tutaj obfitość owoców kojarzących się z latem:) Pełne słońca i witamin tylko w zimie smakują tak cudownie... Własnie o tej porze przygotowuje się pomarańcze kandyzowane - są świetne jako dodatek do sernika, do kruchych ciastek, do drożdżowego, w czekoladzie, do sałatek z łososiem...

Przygotowanie to prościzna, pamiętajcie tylko, że pomarańcze maja być te najpiękniejsze i najświeższe, i że cukru ma być dwa razy tyle, co wody.

Do dzieła:

3 piękne pomarańcze
1 łyżka sody oczyszczonej lub soli
400 grs cukru
200 ml wody (uwaga na te chlorowaną, ja daję zawsze mineralną, bez gazu oczywiście:)

1. Pomarańcze bardzo dokładnie myjemy, szczoteczką, gąbką, czym wam łatwiej, trzeba je bardzo dokładnie wyszorować.

2. Kroimy pomarańcze na plasterki, nie powinny być ani za grube (niezbyt dobrze smakują), ani za cienkie (rozpadną się podczas gotowania).

3. Do rondelka ze zwykłą wodą dodajemy sól lub sodę oczyszczoną i wkładamy pomarańcze. Doprowadzamy do wrzenia, proszę pamiętajcie, żeby ognień nie był za mocny bo wtedy pomarańcze mogą się rozpaść w dalszym gotowaniu. Czekamy tak ze dwie, trzy minuty i wylewamy wodę, płuczemy plasterki w czystej wodzie (delikatnie!). Powtarzamy wszystko jeszcze raz. Po co takie ''zawracanie głowy''?  Dzięki temu pozbawiamy pomarańcze goryczy:)

4. Kandyzowanie właściwe.
Do wymytego z poprzedniej wody rondelka wlewamy wodę, dodajemy cukier, mieszamy na ogniu do rozpuszczenia i dodajemy plasterki pomarańczy. Cały proces musi się odbywać na wolnym ogniu, co jakiś czas poruszamy rondelkiem, nie mieszamy pomarańczy łyżką, ani niczym innym - w tym momencie ich gotowania są już bardzo delikatne i mogą się rozpadać.

Ja do przygotowania trzech pomarańczy potrzebuję od godziny - do godziny i kwadransa, kiedy plasterki są przezroczyste - są gotowe. Zdejmujemy z ognia, zostawiamy przykryte i dajemy im ''odpocząć'' do następnego dnia.

5. Wyjmowanie i suszenie.
Suszenie jest proste, trzeba tylko robić to ze spokojem i bez pośpiechu. Ja biorę zwykła płaską  blachę do ciasta, z niskim brzegiem i na nią nakładam kratkę, a na tą delikatnie wykładam plasterki pomarańczy. Wyjmowane owoce leżały całą  noc w syropie i jeżeli nie podłożymy niczego pod kratkę to ściekający syrop pokryje wszystko dookoła (sprawdziłam osobiście). Suszenie może trwać kilka godzin, kiedy potrzebuje ich na ''już'' wkładam je do lekko ciepłego i uchylonego pieca i zostawiam na jakieś pół godziny. Oczywiście najlepiej zostawić je, żeby wysuszyły się same.

6. Przechowywanie.
W lodówce, w plastykowym lub szklanym pojemniku, przełożone papierem do pieczenia albo w syropie. Zależy do czego będziemy ich używać. Ja pozostały syrop trzymam w lodówce, jest cudownym dodatkiem aromatyzującym sernik, ryż na słodko, pieczone jabłka, do nasączania ciast w ogóle, do tostów z pasztetem ..Cudo!

Moją  wielką  miłością są śliwki w czekoladzie, a ponieważ Hiszpanii w ogóle ich nie ma, zaczęłam robić je sama i po czasie dodałam też kandyzowane pomarańcze w gorzkiej czekoladzie...Nie ma słów, żeby opisać jak smakują...





Popularne posty